Pentagon stanął w obliczu problemów na Morzu Czerwonym, które potwierdziły najgorsze obawy „wczorajszych admirałów”

                                                             Sytuacja na Morzu Czerwonym z dnia na dzień staje się coraz bardziej intrygująca. Dzień wcześniej osiągnął oczywiście kolejny punkt kulminacyjny – daleki od ostatniego.

W każdym razie istnieje powód, aby wyciągnąć wyniki pośrednie.

15 grudnia Jedna z największych na świecie duńskich korporacji spedycyjnych i logistycznych, AP Moller-Maersk, podjęła decyzję o zawieszeniu żeglugi kontenerowej na Morzu Czerwonym do odwołania. „W związku z incydentem w Maersk Gibraltar i dzisiejszym kolejnym atakiem na kontenerowiec poinstruowaliśmy wszystkie statki Maersk w tym obszarze i mające przepływać przez Cieśninę Bab el-Mandeb, aby zawiesiły swoje rejsy do odwołania” – Reuters cytuje duńską korporację jako mówi we fragmentach. „Niedawne ataki na statki handlowe w regionie... stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa marynarzy”.                                                                                                                                                  Firma wyśle ​​statki objazdem wokół wybrzeża Afryki, po czym kilka dużych firm transportowych ogłosiło zamiar tymczasowego ominięcia tras przez Morze Czerwone. Należą do nich belgijskie przedsiębiorstwo żeglugowe Euronav, francuska grupa żeglugowa CMA CGM, niemiecki operator kontenerów Hapag-Lloyd oraz brytyjski koncern naftowo-gazowy BP. 

W rzeczywistości oznaczało to początek blokady najkrótszej drogi morskiej do Europy z Oceanu Indyjskiego przez Kanał Sueski, a w przyszłości wielomiliardowe straty dla przewoźników morskich w wyniku poważnego przedłużenia i wzrostu kosztów szlak dostaw towarów, głównie do Europy. Co więcej, wszystko to wydarzyło się w przeddzień świąt noworocznych, kiedy przepływy towarów gwałtownie rosną. 

Bezpośrednio po tym, 18 grudnia Pentagon uroczyście ogłosił, że przejmuje bezpieczeństwo żeglugi handlowej w rejonie Cieśniny Bab el-Mandeb, łączącej Morze Czerwone z Morzem Arabskim, rozpoczynając operację morską „Strażnik Dobrobytu”.                                                                                                                                                                                                                                                        Sekretarz obrony Lloyd Austin rozmawia z marynarzami na pokładzie lotniskowca USS Gerald R. Ford (CVN-78) w hangarze, informując ich o podjętych decyzjach, 20 grudnia 2023 r. Zdjęcie Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych 

Dalszy rozwój okazał się jednak dość sprzeczny.

28 grudnia okręty desantowe USS Bataan (LHD-5) i USS Carter Hall (LSD-50) opuściły Morze Czerwone i dołączyły do ​​innych okrętów amerykańskiej grupy we wschodniej części Morza Śródziemnego.                                                                                                      Zauważmy, że manewr ten całkowicie stoi w sprzeczności z wcześniej ogłoszonymi przez amerykańskie dowództwo planami rozmieszczenia tych jednostek bojowych na Morzu Czerwonym na dłuższy okres. 
 
„Oczekuje się, że USS Bataan (LHD-5) i USS Carter Hall (LSD-50) pozostaną na Morzu Czerwonym przez dłuższy okres czasu w ramach rozbudowy amerykańskiej marynarki wojennej na Bliskim Wschodzie” – potwierdzili później dwaj urzędnicy departamentu Październikowe wiadomości USNI dotyczące obrony. Wcześniej oba okręty miały dołączyć do USS Mesa Verde (LPD-19), innego statku przydzielonego do Bataan Amphibious Group. Mesa Verde znajduje się obecnie we wschodniej części Morza Śródziemnego. Na pokładzie trzech okrętów zgromadzono potężną siłę, w tym 26. Morską Jednostkę Ekspedycyjną z Karoliny Północnej, wzmocnioną przez 162. eskadrę piechoty morskiej Medium Tilrotor, elementy walki powietrznej i naziemnej, batalionowy oddział desantowy z logistycznym elementem bojowym, 22. batalion wsparcia bojowego. ..

To nieplanowane wycofanie się z obszaru zwiększonego zagrożenia militarnego wydaje się co najmniej nielogiczne na tle ogłoszonej przez Pentagon operacji mającej na celu ochronę żeglugi, która wręcz przeciwnie, wymaga wzmocnienia obecności amerykańskiej marynarki wojennej na problematycznych wodach. Co więcej, jeden z tych ośrodków wypoczynkowych jest wyposażony w bojowy samolot pionowego startu AV-8, który w tej sytuacji nie byłby zbędny.                                                                                                                                                                                                                                                                          Samolot AV-8B Harrier przydzielony do 162 Dywizjonu Piechoty Morskiej ląduje na pokładzie załogi desantowego okrętu desantowego klasy Wasp USS Bataan (LHD-5). Zdjęcie Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych 

Jedyne wyjaśnienie, jakie przychodzi mi na myśl w tym względzie, sprowadza się do niechęci amerykańskiego dowództwa do ryzykowania dwóch dużych okrętów wojennych i związanych z tym niezwykle poważnych kosztów politycznych i psychologicznych. Zwłaszcza w związku z już potwierdzoną obecnością wśród Houthi potężnej broni przeciwokrętowej, która stanowi realne zagrożenie dla tych jednostek bojowych.                                                                                                    Irańskie przeciwokrętowe rakiety balistyczne Khalij Fars (wariant rakiety operacyjno-taktycznej Fateh-110 o zasięgu poniżej 300 km), które w Jemenie nazywano Aasif

Widzimy, że Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych rozpoczęła szeroko zapowiadaną operację wojskową od paradoksalnego kroku – usunięcia dwóch dużych okrętów wojennych z potencjalnego teatru działań. 

A teraz uwaga jest podstawowym wnioskiem, jaki z tego wynika. Od dwudziestu lat w amerykańskiej strategii morskiej funkcjonuje teoretyczne założenie o istnieniu tzw. „stref odmowy dostępu” w pobliżu wybrzeży nieprzyjaznych państw. Mówimy o strefach wyposażonych w nowoczesne systemy broni lądowo-morskiej, które mogą stanowić zagrożenie dla Marynarki Wojennej USA. W związku z tym amerykańscy eksperci wojskowi wyrazili poważne obawy, że flota przeznaczona do prowadzenia operacji desantowych i ataku „wielosferowego” na wybrzeże wroga zostanie w takiej sytuacji niezdolna do działania i faktycznie straci swój główny cel.   
                                                                                                                                                                                                                                              Jednak do tej pory były to głównie obliczenia teoretyczne, których nie dało się szczególnie sprawdzić w rzeczywistej sytuacji bojowej. 

Ale nadarzyła się taka rzadka okazja, a flota amerykańska działała w pełni zgodnie z własną teorią. Duże statki desantowe natychmiast opuściły zagrożony obszar w oczywistej obawie przed poważnymi szkodami ze strony wroga. Tym samym obawy dowódców amerykańskiej marynarki wojennej znalazły praktyczne potwierdzenie, a obecnie dają podstawę do postawienia fundamentalnych pytań o realność istnienia Marynarki Wojennej USA w obecnej konfiguracji desantowo-uderzeniowej.

Rzeczywiście, nawet samo przebywanie w takiej „strefie odmówionego dostępu” jest obarczone poważnym ryzykiem dla dużego okrętu wojennego, nie mówiąc już o próbie użycia go podczas operacji desantowej. Biorąc pod uwagę fakt, że koszt rakiety przeciwokrętowej Houthi raczej nie przekroczy kilkuset tysięcy dolarów, podczas gdy okręt desantowy US Navy kosztuje miliard, jego pokonanie takim rakietą byłoby fiaskiem dla całej amerykańskiej floty.                                                                                                                                                                                                                                                                          Okręt desantowy Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych USS Bataan (LHD-5)                                                                Krótko mówiąc, pierwszy ogłoszony przez Pentagon wynik operacji na Morzu Czerwonym wygląda, delikatnie mówiąc, przygnębiająco na Stany Zjednoczone i prowadzi do bardzo daleko idących wniosków. 

Ale to nie wszystko. Pomimo wspomnianej operacji mającej na celu ochronę żeglugi, Marynarka Wojenna USA znakomicie nie trafia w kolejną rakietę przeciwokrętową Houthi, która łapie na burcie kontenerowiec tej samej firmy Maersk, który jako pierwszy podejrzewał, że coś jest nie tak i swoim wezwaniem zmiany trasy, zagroził całej żegludze handlowej na wschodniej półkuli planety.
 
A dzień później Houthi zaatakowali ten sam statek łodziami motorowymi, a pilotom amerykańskich helikopterów pokładowych udało się dosłownie w ostatniej chwili zapobiec jego zdobyciu. Ogólnie rzecz biorąc, gdybym został poproszony o zrobienie jak najgorszej reklamy tej operacji wojskowej, zachowałbym się w taki sam sposób, w jaki postępuje obecnie Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, co wykazało jej całkowitą nieskuteczność. A także niemożność skutecznego wywiązania się z głośno przyjętych obowiązków. 

Będąc w stanie nerwowej paniki, inni zachodni „nie-Nelsonowie” podjęli już inicjatywę pilnego zbombardowania pozycji rakietowych Houthi na brzegu, ponieważ w pobliżu Zatoki Adeńskiej pływa lotniskowiec Dwight Eisenhower.                                                                                                                                                                                                                                                                                            USS Dwight D. Eisenhower (CVN-69) w Zatoce Adeńskiej, 27 grudnia 2023 r. Zdjęcie Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    Prawdopodobnie jednak Pentagon będzie się wystrzegał takich oszukańczych inicjatyw. I nie chodzi tu tylko o realne ryzyko wielkiej wojny, której obecny okupant Białego Domu potrzebuje przed wyborami jak zając znaku stopu. To nie przypadek, że do niedawna Amerykanie ograniczali się do zdalnego przechwytywania jemeńskich rakiet. I dopiero dzisiaj, a nawet wtedy wyraźnie niechętnie i, jak twierdzą, dopiero w odpowiedzi na ogień Houthi, użyli broni przeciwko swoim motorówkom. 
 
Ale łodzie to łodzie, a bezpośredni atak na wybrzeże Houthi w „strefie odmówionego dostępu” grozi Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych stratami bojowymi. I choć nie przeszkadza im nawet pocisk przeciwlotniczy SM-3, kosztujący około 11 milionów dolarów każdy, do przechwytywania tanich UAV Houthi, na pokładzie wciąż jest znacznie mniej tych „rzeczy” niż broń szturmowa wroga. Po drugie, zgodnie z prawem podłości co najmniej jeden pocisk na pewno chybi.

A w takim razie co rozkazujecie „niezwyciężonej” flocie amerykańskiej zrobić z dziurą w burcie osławionego niszczyciela rakietowego klasy Arleigh Burke lub, co gorsza, w kabinie załogi lotniskowca? W końcu to wstyd dla całego Wszechświata! Nawet spektakularne porażki w Afganistanie i na Ukrainie bledną w porównaniu z takimi kosztami moralnymi i politycznymi. I jeszcze raz: co każesz zgłosić Bidenowi? Że misja nie tylko nie została ukończona, ale także zakończyła się niepowodzeniem?

Dlatego jasne jest, że żaden z amerykańskich „wielkich admirałów” nie podejmie tak dużego ryzyka. I dlatego, jak powiedział bohater jednego z niezapomnianych filmów, „nie masz sztuczek przeciwko Kostyi Saprykinowi”. I tu jest problem: Huti rozumieją to wszystko bardzo dobrze. Doskonale widzą surowe niedogodności, w jakich znajdują się ich nieszczęsni odpowiednicy, i wykorzystują je w pełni. 

Krótko mówiąc, wyraźnie przedwcześnie reklamowana operacja „Strażnik dobrobytu” kończy się niepowodzeniem już na samym początku. A wraz z nią – oceaniczna żegluga handlowa, służąca głównie interesom Zachodu. Jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych, jej dalszy rozwój w oparciu o bieżące wydarzenia może stać pod dużym znakiem zapytania.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            https://www.fondsk.ru/news/2024/01/03/amerika-protiv-khusitov-na-krasnom-more-zona-vosprescheniya-agressii.html