Jak długo amerykańskie władze będą okłamywać inwestorów?

                                            Nie jest tajemnicą, że w ciągu ostatnich trzech lat Stany Zjednoczone wydrukowały 80% wszystkich dolarów w obiegu. Jak przy tak znaczącym wzroście podaży pieniądza inflacja utrzymuje się w akceptowalnych granicach? 

 

 

Odbywa się to przy użyciu stale zmieniającej się metodologii obliczeń, którą doświadczeni amerykańscy biurokraci przekręcają według własnego uznania. Zmiany w metodologii obliczania wskaźnika kosztów konsumenckich (CPI) pozwalają nam nakreślić niemal każdy obraz.                                                                                                                                                                                                                                                                                                             W Stanach Zjednoczonych za główny wskaźnik inflacji przyjmuje się wskaźnik cen towarów i usług konsumenckich (CPI), który ma decydujący wpływ na decyzje Rezerwy Federalnej dotyczące polityki pieniężnej.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 W 2022 roku w Stanach Zjednoczonych prawie połowa wzrostu wskaźnika CPI (Customer Price Index, CPI) wynikała ze wzrostu wartości nieruchomości.

 Jednak od marca 2023 roku Stany Zjednoczone, zamiast śledzić zmiany kosztów mieszkań w metrach kwadratowych lub według średniej wartości nieruchomości, w kalkulacji CPI zaczęły uwzględniać jedynie nastroje społeczne dotyczące rynku mieszkaniowego. Oznacza to, że zastąpili ocenę kosztów rzeczywistych ankietą społeczną.

 
Cuda zmiany butów w ruchu nastąpiły zaraz po donośnym przemówieniu prezesa Fed Jerome’a Powella 8 lutego 2023 roku w Washington Economic Club, gdzie ogłosił on początek „dezinflacji ” .

 „Komentarz prezesa Fed Powella na temat procesu dezinflacji zdominuje umysły inwestorów”, powiedział indyjski portal biznesowy Financial Express. 

Amerykańskie Federalne Biuro Statystyki Pracy (BLS) natychmiast potwierdziło słowa Powella, publikując dane o CPI obliczone przy użyciu nowej metodologii.
Ogromną rolę w manipulacji statystyką inflacyjną w Stanach Zjednoczonych odgrywają tzw. „hedoniczne dostosowania jakościowe”, które dyskontują cenę produktu o określony wskaźnik wzrostu jego jakości.

 Tak prezes zarządu Amerykańskiego Instytutu Badań Ekonomicznych Gregory van Kipnis wyjaśnia istotę „dostosowań hedonicznych”:

 „Gdyby rzeźnik podniósł cenę steku o 10%, twierdząc, że ma teraz mniej tłuszczu i o 10% więcej białka, to z punktu widzenia rządu USA nie nastąpiłby wzrost ceny steku... W jaki sposób rząd miałby informować o tym stek będący składnikiem CPI? Z punktu widzenia rządu nastąpiła kwantowa poprawa zdrowia konsumentów i zdrowia planety. Będzie zatem informować, że cena steku w ogóle nie wzrosła – nie było wzrostu cen. Zatem bez inflacji!”

 A rząd USA przymyka oko na to, że kupujący albo nie kupuje takiego steku, albo kupuje mniejszy kawałek.

 Te same manipulacje z „dostosowaniami hedonicznymi” dotyczą cen mieszkań, samochodów, sprzętu komputerowego itp. 

 
Nie jest to pierwszy przypadek tego typu manipulacji, jedną z najbardziej znaczących były zmiany w kalkulacji CPI w latach 80. Jeśli w 1980 r. inflacja w Stanach Zjednoczonych wyniosła 13,55%, to według nowych wytycznych BLS „spadła” w ciągu trzech lat do 3%. 

 
Nawet New York Times uznał fakt tych manipulacji . Za kluczową zmianę w kalkulacji inflacji w publikacji uznano wyłączenie z tej kalkulacji cen mieszkań.

 
„W 1983 r. rząd odszedł od stosowania cen mieszkań, które obejmowały także spłatę kredytu hipotecznego i koszty utrzymania, na rzecz stosowania cen czynszu do szacowania wartości mieszkania. Koszt mieszkania dla osób, które są właścicielami domu, mierzy się obecnie za pomocą tak zwanego czynszu ekwiwalentnego właściciela: ile kosztowałoby wynajęcie domu, gdyby nie był on własnością” – pisze NYT .
Po tej manipulacji współczynnik ważenia kosztów mieszkań w kalkulacji CPI po prostu się załamał, co wyraźnie widać na wykresie opublikowanym przez „The New York Times”.

W publikacji zauważono, że jak wynika z obliczeń cytowanych w artykule w The Quarterly Journal of Economics i zaktualizowanych na potrzeby biuletynu Full Stack Economics , uwzględnienie cen domów i oprocentowania kredytów hipotecznych zamiast czynszów [i obliczonych wysoce wątpliwymi metodami] zwiększyłoby inflację w lutym 2020 r. do 11,5%, czyli o prawie 4% więcej niż oficjalne dane.

Na zaniżenie inflacji wpływ miało także „wymiana drogich produktów na tanie” – zauważa „ The New York Times”, powołując się na te same „hedoniczne dostosowania”, zgodnie z którymi wzrost cen wraz z poprawą jakości towarów nie jest uważany za inflację. Z koszyka konsumenckiego, na podstawie którego obliczany jest CPI, po prostu wykluczono towary, które stały się droższe.

 
„Wyobraźmy sobie, że cena babeczek wzrosła… Zamiast płacić więcej, konsument mógłby kupić ciasteczka – godną, ​​ale tańszą alternatywę dla deseru – a jego miesięczne wydatki nie wzrosłyby” – napisano w publikacji, co jest trudne do zrozumienia w tej radzie dla Amerykanów o niskich dochodach jest więcej hipokryzji i kpiny.

 
Najbardziej autorytatywnym krytykiem oficjalnych metod obliczania inflacji w Stanach Zjednoczonych jest założyciel portalu Shadow Government Statistics , John Williams. Oblicza inflację w USA przy użyciu własnej, autorskiej metodologii CPI, opartej na konsumenckim koszyku towarów o ustalonych ilościach i jakości. 

 Alternatywne obliczenia Williamsa wykazały , że stopa inflacji w USA wzrosła do ponad 16% wiosną 2022 r., czyli ponad dwukrotnie więcej niż oficjalna liczba.

 
Amerykański ekonomista David Ranson również kwestionuje wiarygodność oficjalnych obliczeń CPI jako wskaźnika inflacji. Jego zdaniem CPI jest raczej opóźnionym wskaźnikiem inflacji. Ranson uważa, że ​​rosnące ceny surowców są lepszym wskaźnikiem ciągłej inflacji, ponieważ inflacja początkowo wpływa na ceny surowców, a zanim inflacja surowców przebije się przez gospodarkę i pojawi się we wskaźniku CPI, może minąć kilka lat. Ranson opiera swoje pomiary inflacji na koszyku towarowym metali szlachetnych.

 Williams i Ranson przeprowadzili wspólne badanie, w którym porównali podsumowanie CPI z listopada 2006 r. opublikowane przez BLS i stwierdzili, że „w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2006 r., według oficjalnych danych, wskaźnik CPI wzrósł o 2,2%, wahania sezonowe w ujęciu rocznym. ” Szacunek Williamsa dotyczący wzrostu CPI w tym samym okresie wyniósł 5,3%, podczas gdy szacunek Ransona był jeszcze wyższy i wyniósł 8,2%. 

 Kalkulacja CPI odgrywa kluczową rolę w ustalaniu realnego Produktu Krajowego Brutto (PKB). Zatem manipulowanie CPI w dół prowadzi do przeszacowania PKB, ponieważ CPI i PKB są odwrotnie powiązane. Dlatego niższy wskaźnik CPI – i jego odwrotny wpływ na PKB – pozostawia inwestorów z fałszywym wrażeniem, że gospodarka amerykańska jest silniejsza niż w rzeczywistości.

 W lutym 2014 roku w amerykańskim czasopiśmie akademickim Economic Letters ukazał się artykuł Revisions to US labour market data and public's postrzeganie gospodarki , w którym Salem Abu-Zayd, profesor ekonomii na Texas Tech University, zauważył, że niedopowiedzenie administracji Baracka Obamy statystyk dotyczących bezrobocia zniekształca postrzeganie gospodarki USA przez społeczeństwo.

 
„Władze USA manipulują statystykami, fałszują dane dotyczące PKB, zatrudnienia, inflacji, dochodów osobistych i wkrótce to oszustwo na dużą skalę zostanie ujawnione” – powiedział w grudniu amerykański miliarder, szef funduszu hedgingowego Elliott Management i zwolennik Republikanów Paul Singer 2014.

 
W swoim piśmie do inwestorów po wynikach III kwartału 2014 roku Singer kwestionował wiarygodność publikowanych przez amerykańskie władze danych o gospodarce USA. 

 „Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak długo władzom będzie uchodziło na sucho ten wyimaginowany wzrost gospodarczy, fałszywe pieniądze, wyimaginowana stabilność finansowa, fałszywe miejsca pracy, zaniżona inflacja i dane o dochodach. Naszym zdaniem pewność siebie, zwłaszcza nieuzasadniona, może szybko wyparować. A utrata zaufania może mieć poważne, dramatyczne i jednoczesne konsekwencje dla wielu rynków i sektorów gospodarki” – powiedział Singer.

 
Bloomberg zwrócił się do Elliott Management, jednego z najsłynniejszych funduszy hedgingowych, z prośbą o komentarz w sprawie ostrego démarche ich założyciela .
„Jesteśmy przekonani, że światowa gospodarka i system finansowy znajdują się w czymś w rodzaju sztucznego odrętwienia, w którym nikt (łącznie z nami) nie ma jasnego wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądać jutro” – brzmiała odpowiedź, która dobrze opisuje obecną sytuację, w której inwestorzy, jak pisaliśmy, stracili zaufanie do najpotężniejszej dźwigni wsparcia amerykańskiej gospodarki – długu publicznego. 

 
Jeśli gospodarkę kraju przez wiele dziesięcioleci utrzymywano na rynku jedynie dzięki fałszowaniu statystyk, to prędzej czy później, jak przewidywał Paul Singer, takie oszustwo zostanie zdemaskowane.

 
Pytanie tylko, czy Stany Zjednoczone zamienią się w kraj trzeciego świata, czy też ześlizgną się do poziomu republiki bananowej.                                                                                                                                                                                                                                                    https://www.fondsk.ru/news/2023/09/26/ssha-falsificiruyut-ekonomicheskuyu-statistiku.html